czwartek, stycznia 26, 2006

Salsa po peruwiansku. Mango po raz drugi.


Wieczorem nasz niepozorny host zabiera nas na urodziny swojego kolegi. Spodziewamy sie raczej jakiejs nudnej posiadowy, a trafiamy na jedna z lepszych imprez w calej naszej podrozy. Muzyke slychac juz z daleka na ulicy. Duzy dom trzesie sie az od tanczacych par w wieku - od lat 5 az do 85. Urodziny swietuja bowiem razem - mlodzi i starzy, rodzina i znajomi. 21 lat... to dobry powod zeby oszalec...
Solenizant to bardzo mily chlopak. Co chwile ktos nam podaje piwo. A ze dziewczat jest niewiele, co chwile ktos mnie prosi do tanca. Bawimy sie naprawde swietnie do 3 nad ranem. Czasy takich zabaw w Polsce juz chyba niestety dawno przeminely...
Po raz kolejny dochodze do wniosku, ze swietnie sie czuje w Ameryce Lacinskiej.

Nie musze chyba pisac o niesamowitej przyjemnosci jakiej doznalismy, kiedy budzik szepnal nam do ucha ze jest juz 7 rano i ze czekaja na nas najstarsze w Peru ruiny. Marcin zerwal sie z lozka wykrzykujac ze czuje sie jak mlody Bog!
Prawda jest taka ze ja sie znowu rozlozylam, nie wiem czy byla to bomba z opoznionym zaplonem zastawiona przez mango czy tez zupelnie cos innego. W kazdym razie to cos spowodowalo ze nie zobaczylam przepieknych ruin Chavin. Marcin pojechal sam i mam nadzieje ze w swoim czasie sam zda relacje ze swojej wycieczki. Znowu choroba pokrzyzowala nam plany. Dochodzimy do wnioosku ze musimy zaczac bardziej uwazac co jemy.

Kiedy poczulam sie lepiej, wyruszylam z hostem zwiedzac Huaraz. Bylismy na dzielnicowym spotkaniu, dotyczacym karnawalu, gdzie wybierali rozne komisje min. salatkowa, do robienia masek itd. Bylo to nawet ciekawe. Wieczorem odwiedzilismy znajomego hosta, ktory przy kolejnym piwie zalil sie, ze bardzo sie boi co to bedzie jak wygra Ollanta Humala i ze cala Ameryka Poludniowa skreca teraz mocno w lewo. Nawet Chile. Zabawne. Znowu trafilismy na fanow Lourdes Flores. Host i jego rodzina brali nawet udzial w organizowaniu jej kampani w miescie.
Wieczorem siedze na lozku w malutkim pokoiku razem z hostem, matka i babcia. W telewizji wywiad z Flores. Sprawa wrazenie kobiety silnej.
Zycze Peru z calego serca wszystkiego dobrego! Zycze mu zeby ludzie nie musieli uciekac do Stanow, tylko zeby mogli spokojnie zyc i pracowac w swoim przepieknym kraju. Lourdes zdaje sie byc obietnica spelnienia tych zyczen. Dlatego zycze jej zeby wygrala!

Brak komentarzy: