czwartek, stycznia 19, 2006

Zanim zniszczyl je Inki but…


Nasz kochany host na szczescie ma akurat wakacje, poswieca wiec nam 100% swojego czasu. Przez to mozemy duzo lepiej poznac miasto i jego okolice. Najpierw jedziemy do Huanchaco – nadmorskiej milej miesciny, gdzie rybacy nadal wyplywaja w morze tradycyjnymi lodeczkami nazywanymi caballitos de Totora. Turysci przyjezdzaja tu specjalnie po to zeby zobaczyc te czulna w ksztalcie czubiastego buta, a takze po to zeby wskoczyc do morza. Skok do morza¨ to sformulowanie umowne – pod ktorym kryje sie przeprawa przez kamienie i algi, zeby troche sie zamoczyc w lodowatej wodzie. Marcin decyduje sie ¨wskoczyc do morza¨. Ja – nie. Pozniej jemy ceviche po 3 sole – jest to potrawa z pokrojonych kawalkow ryby i kalmarow z cebula i algami, podawana ze slodkimi ziemniakami, juka i prazonymi w dziwny sposob ziarnami kukurydzy. Ostre i bardzo dobre. Ogladamy tradycyjne wyroby rzemieslnicze, Marcin kupuje reprodukcje figurki z kregu kultury Chan Chan.
No i w koncu odwiedzamy ruiny Chan Chan. Daniel oprowadza nas jak najprawdziwszy przewodnik. Prawie nie ma turystow, mozna wlazic na olbrzymie gory z piasku i kamieni – pozostalosci pradawnych palacow. Krajobraz iscie ksiezycowy. Chan Chan tak samo jak Moche to kultury ktore istnialy tutaj jeszcze przed Inkami, az do momentu kiedy ci wielcy poludniowoamerykanscy imperatorzy przyszli i zniszczyli te dwie miejscowe potegi. Jeden z palacow Chan Chan jest odrestaurowany. Na murach pieknie odnowiono wizerunki nutrii wodnych i pelikanow. Mieszkancy palacow wykopywali w ziemi glebokie doly, zeby dostac sie do slodkiej wody. Niesamowity to widok, nagle w samym srodku piaskowej budowli zobaczyc oaze pelna wody, zieleni i ptakow! W glebi palacu znajduje sie monumentalny grob imperatora, jego 40 konkubin, wojska i innych waznych osob. Byl to zwyczaj – kiedy ginal imperator zabijano rowniez tych wszystkich ktorzy potrzebni mu byli za zycia, zeby mogli sluzyc mu dalej na tamtym swiecie. Po czym zamykano palac.
Opuszczamy ruiny. Slonce pali zywym zarem, a z oddali slychac szum morza. Z Ksiezyca wracamy na Ziemie, czyli do Trujillo. I zwiedzamy to naprawde ladne miasto.
Nastepnego dnia jedziemy do piramid Slonca i Ksiezyca, reprezentujacych kulture Moche. Tutaj w cenie biletu dostajemy prawdziwego przewodnika, chociaz Daniel caly czas nam towarzyszy i wtraca co chwile swoje trzy grosze. Moche stosowali technike zupelnie odmienna od Chan Chan. Kazdy nastepny imperator dobudowywal kolejny poziom piramidy. Przez to powstaly – wielkie, mocne, monumentalne! Kolejna roznica jest taka ze do malowania na scianach uzywali kolorow.
Daniel mowi ze super to zaplanowalismy ze przed odwiedzeniem Machu Picchu mozemy zobaczyc slady kultur preinkijskich. Oczywiscie wcale niczego takiego nie planowalismy, ale w gruncie rzeczy bardzo fajnie wyszlo.
Dziwne ze te znajdujace sie nieopodal Trujillo ruiny nie ciesza sie zbyt duza popularnoscia wsrod turystow. To naprawde warte odwiedzenia miejsca. Przybysze z calego swiata przyjezdzaja do Peru tylko po to zeby zobaczyc imperium Inkow, ktorych buty zniszczyly potege Chan Chan i Moche.

1 komentarz:

MalyRycerz pisze...

nie bylisy jeszcze w okolicyt zadnego szamana. A do Cuzco dotrzemy gdzie od koniec stycznia. Ale dzis dotarlismy do Cordyliera Blanca i pelno tu Indian wiec sie spytamy:))))